Zagadki Globu Przyroda · Historia · Geografia

Kultura i sztuka

Ściany Pompejów: ogłoszenie wyborcze, żart i rachunek za chleb

Malowane ogłoszenia i wydrapane żarty to różne rodzaje pisma. Pompejańskie ściany zachowały nazwiska kandydatów, słowa o gladiatorach, pozdrowienia i rachunki za chleb.

Czerwone, częściowo zatarte litery namalowane na jasnym tynku pompejańskiej ściany; widoczne fragmenty napisu i metalowe uchwyty

Na ścianach Pompejów spotykamy różne rodzaje pisma, które łatwo pomylić. Czerwone litery wielkości dłoni, namalowane pędzlem na białym tynku, i obok cienkie rysy wydrapane rylcem, miejscami tak płytkie, że widać je dopiero pod skosem światła. Oba rodzaje napisów zostawili mieszkańcy miasta, ale powstały inaczej, w innym celu i dla innej publiczności. Dlatego historia pompejańskich ścian zaczyna się od rozróżnienia narzędzi.

Rylec, pędzel, atrament

Zespół Ancient Graffiti Project, który kataloguje napisy z Pompejów i Herkulanum, trzyma się wąskiej definicji. Graffiti to dla niego inskrypcje wydrapane lub wyryte w tynku ściany, inne niż napisy na kamieniu. Kamienna inskrypcja z reguły powstawała z namysłem, jako przygotowany z góry komunikat. Napis na tynku jest częściej spontaniczną reakcją człowieka z ulicy, a jeśli przetrwa, prawie zawsze znajduje się tam, gdzie powstał, czyli w miejscu, w którym ktoś kiedyś stanął i coś nabazgrał [1].

To jednak nie znaczy, że każdy napis na ścianie był wydrapany. Ancient Graffiti Project opisuje także wpisy wykonane atramentem i piórem, a wśród nich wulgarny wierszyk ostrzegający przechodniów, żeby nie załatwiali się przy grobie (CIL IV 8899) [2]. Do tego dochodzą napisy malowane pędzlem, które badacze nazywają dipinti. Charakterystycznym typem są programmata, czyli malowane wezwania do głosowania [3].

Różnica jest widoczna gołym okiem, kiedy podejdzie się bliżej. Rylec zostawia cienką, jasną linię w tynku, pędzel grubą warstwę pigmentu, a pióro ślad przypominający atrament na papierze. Zmienia się też trwałość: malunek blaknie i złuszcza się razem z tynkiem, wydrapanie przetrwa dłużej, ale bywa nieczytelne. Zmienia się wreszcie adresat. Malowane ogłoszenie miało krzyczeć do przechodnia z daleka, wydrapany żart czekał na kogoś, kto zatrzyma się na tyle długo, by go zauważyć.

Nazwisko większe niż program

Najlepszy przykład malowanych wezwań pochodzi z wykopalisk w Regio V, gdzie archeolodzy znaleźli trzy znakomicie zachowane napisy wyborcze. Na wschodniej ścianie ktoś namalował prośbę, żeby wybrać Helviusa Sabinusa na edyla, czyli urzędnika miejskiego odpowiedzialnego między innymi za targi i porządek. W tym samym napisie nazwano go godnym urzędu i dobrym człowiekiem [3]. Badacze zauważyli przy tym szczegół, który wiele mówi o technice: napisy powstały na warstwie białej farby, być może po to, by zakryć wcześniejsze pismo, a tak by powstała jasna powierzchnia pod nowe litery. Ściana nie była tłem, była nośnikiem, który się przygotowuje [3].

Helvius Sabinus należy do najlepiej udokumentowanych kandydatów w Pompejach, bo zachowało się ponad sto ogłoszeń dotyczących jego kandydatury. Alison i Michael Cooley, autorzy źródłoznawczego przewodnika po Pompejach, opisują ich anatomię: imię kandydata malowano literami wysokimi zwykle na około 20 centymetrów, czasem na 60, a całą resztę skracano do kilku liter. Wyborca dostawał nazwisko, urząd i ciąg skrótów. W nich mieściło się zapewnienie, że kandydat jest dobrym człowiekiem i godnym urzędu, a także prośba: „proszę, wybierzcie go” [4]. Największa część plakatu przypadała na nazwisko, nie na argumenty.

Ogłoszenia nie były wyłącznie sprawą pojedynczych obywateli. Wśród zachowanych napisów są i takie, w których za kandydatem wstawia się cała grupa: czciciele Izydy polecają Helviusa Sabinusa (CIL IV 787), a Popidius Natalis razem z czcicielami Izydy poleca Cuspiusa Pansę (CIL IV 1011) [4]. Malowana ściana działała więc jak tablica, na której swoje zdanie dopisywały także wspólnoty religijne i klienci wpływowych rodzin.

Malarz, który podpisał się przy świetle księżyca

Drugi typ malowanych napisów to ogłoszenia igrzysk. Cooleyowie piszą, że zachowało się ich ponad siedemdziesiąt i że malowano je czernią i czerwienią na wybielonych fasadach sklepów, domów, budynków publicznych i grobowców. Ogłoszenie podawało datę, organizatora, rodzaj widowiska oraz dodatki, na przykład zasłony chroniące widzów przed słońcem. Malowali je specjaliści, którzy czasem dopisywali swoje imiona [4].

Jeden z takich napisów, CIL IV 3884, jest wyjątkowo ludzki. Zapowiada walki dwudziestu par gladiatorów Decimusa Lucretiusa Satriusa Valensa i dziesięciu par jego syna, w Pompejach od 8 do 12 kwietnia, z łowami i zasłonami nad widownią. Na końcu malarz zostawił podpis: „Aemilius Celer napisał to sam przy świetle księżyca” [4]. Trudno o lepszą ilustrację, że plakat był czyjąś nocną pracą, a nie anonimowym produktem miasta.

Ogłoszenia igrzysk układają się w kalendarz rozrywki. Z zachowanych napisów wynika, że widowiska odbywały się przez cały rok, a jedynym miesiącem, którego w materiale brakuje, jest wrzesień [4]. To nie znaczy, że we wrześniu nic się nie działo. To znaczy, że nie mamy szczęścia do tynku z tego miesiąca.

Ściana, która odpowiada

Wydrapane napisy mają inny rytm. W Bazylice, krytej hali przy forum, ktoś wydrapał dwuwiersz, który do dziś bawi badaczy: „Dziwię się, ściano, że nie rozpadłaś się w gruzy, skoro znosisz nudę tylu piszących” (CIL IV 1904) [5]. To nie skarga, ale żart o samej czynności pisania na ścianie, ułożony wierszem i najwyraźniej powtarzany w mieście, bo znamy kilka jego wersji, między innymi z Wielkiego Teatru [5].

Obok wierszy trafiają się imiona i pozdrowienia. W Domu Gladiatorów ktoś napisał: „Westchnienie dziewcząt: Celadus, Trak, trzy walki, trzy wieńce” (CIL IV 4342) [6]. Ten sam gladiator pojawia się w innych napisach w tym budynku, więc mamy do czynienia nie z jednym wpisem, ale z serią komentarzy do lokalnej gwiazdy areny [6]. W Wielkiej Palestrze przy amfiteatrze zachowało się z kolei krótkie „Żegnaj, Chloe” (CIL IV 8626a), a imię Chloe powtarza się na terenie tej palestry kilka razy, jakby ktoś wracał do tego samego muru [7].

Takie napisy nie były ogłoszeniami. Nie zapowiadały wyborów ani igrzysk, nie miały organizatora ani odbiorcy z urzędu. Były śladem obecności: ktoś chciał, żeby jego zdanie zostało na ścianie dłużej niż on sam.

Rachunek za chleb i wino

Jest jeszcze inny rodzaj pisma, najbardziej przyziemny. W atrium jednego z budynków, połączonym drzwiami z barem i ladą, zachowała się długa lista zakupów i wydatków, rozpisana na kolejne dni. Pod jedną z dat czytamy: chleb 8, oliwa 3, wino 3. Liczby to najprawdopodobniej ceny w asach, drobnej monecie rzymskiej, choć przy większych kwotach pojawia się znak denara, który odpowiadał 16 asom (CIL IV 5380) [4].

To nie literatura i nie polityka. To rachunek, który ktoś nabazgrał na ścianie, zostawiając zapis na tynku. Właśnie dlatego pompejańskie napisy są takie ciekawe: pokazują pisanie jako czynność codzienną, rozproszoną, czasem niechlujną, a nie jako wyjątkowy akt upamiętnienia.

Czego mury nie mówią

Wszystkie te przykłady trzeba czytać z pokorą. Tynk jest kruchy, napisy blakną, a część znamy tylko z dawnych odrysów. W samym wierszu o ścianie autor użył formy „pariens” zamiast „paries”, a kopie różnią się formą ostatniego wyrazu, co pokazuje, jak niepewny bywa nawet krótki tekst [5]. Datowanie poszczególnych wpisów jest przybliżone, a kontekst, czyli miejsce na ścianie i sąsiedztwo innych napisów, często ginie przy przenoszeniu tynku do muzeum.

W odczytywaniu zatartych rys pomagają dziś fotografie wykonywane z oświetleniem pod różnymi kątami i cyfrowe modele powierzchni. Zespół badający korytarz między pompejańskimi teatrami pokazał, że takie metody pozwalają rozpoznać napisy wcześniej pomijane. [8] Ten sam mur może więc zawierać znacznie więcej śladów, niż widać podczas zwykłego oglądania.

Ściana w Pompejach nie była jednym gatunkiem wypowiedzi. Była tablicą ogłoszeń, notesem, pamiętnikiem i miejscem na żart, a każde z tych użyć zostawiło inny ślad. Malowane nazwisko kandydata miało przyciągać wzrok z drugiej strony ulicy. Wydrapane „żegnaj” mogło być zwrotem do jednej osoby. Rachunek za chleb nie miał trafić do nikogo. Razem tworzą obraz miasta, w którym pisanie służyło także codziennym sprawom, a nie tylko oficjalnym pomnikom.

Źródła

  1. Rebecca Benefiel i zespół, „About the Ancient Graffiti Project”, The Ancient Graffiti Project, stan z lipca 2022, dostęp 22.10.2026. https://ancientgraffiti.org/about/
  2. „AGP-EDR191400 (CIL IV 8899)”, The Ancient Graffiti Project, rekord z opisem techniki „atramento et calamo”, dostęp 22.10.2026. https://ancientgraffiti.org/Graffiti/graffito/AGP-EDR191400
  3. Parco Archeologico di Pompei, „Discoveries continue at the Regio V site”, komunikat prasowy, dostęp 22.10.2026. https://pompeiisites.org/en/press-kit-en/discoveries-continue-at-the-regio-v-site/
  4. Alison E. Cooley, M. G. L. Cooley, „Pompeii: A Sourcebook”, Routledge, Londyn 2004, s. 44–52, 118–120, 163; kopia cyfrowa w Archive.org, dostęp 22.10.2026. https://archive.org/details/PompeiiASourcebook_201903
  5. „AGP-EDR158840 (CIL IV 1904)”, The Ancient Graffiti Project, rekord z Bazyliki (VIII.1.1), dostęp 22.10.2026. https://ancientgraffiti.org/Graffiti/graffito/AGP-EDR158840
  6. „AGP-EDR175482 (CIL IV 4342)”, The Ancient Graffiti Project, rekord z Domu Gladiatorów (V.5.3), dostęp 22.10.2026. https://ancientgraffiti.org/Graffiti/graffito/AGP-EDR175482
  7. „AGP-EDR127428 (CIL IV 8626a)”, The Ancient Graffiti Project, rekord z Wielkiej Palestry (II.7.1), dostęp 22.10.2026. https://ancientgraffiti.org/Graffiti/graffito/AGP-EDR127428
  8. Sorbonne Université, „Pompeii: international research project sheds light on unseen ancient graffiti”, 26.01.2026, dostęp 22.10.2026. https://sorbonne-universite.fr/en/news/pompeii-international-research-project-sheds-light-unseen-ancient-graffiti
  9. Materiał ilustracyjny: Tyler Bell, „Graffito (43004753422)”, 14.06.2018, Wikimedia Commons, CC BY 2.0, kadr i zmiana rozmiaru. https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Graffito_(43004753422).jpg, licencja: https://creativecommons.org/licenses/by/2.0